sobota, 14 lipca 2018

ENGLISH MATTERS 71/2018



This & That - dowiemy się np. dlaczego brytyjscy adwokaci noszą peruki

People & Lifestyle
• Sam Claflin – English Actor on the Rise - English Matters pokazuje życie i karierę Sama Clafina.
• On the Edge of Your Personality - artykuł poświęcony zaburzeniom osobowości typu borderline (chwiejność emocjonalna)
• George Carlin, an Unconventional Comic - Jako początkujący komik, podobnie jak komicy, którzy dorastali w latach 40. i na początku lat 50., Geogre stał się komikiem kontrkultury swojego pokolenia.

Culture
• Greed is Good - English Matters przygląda się kluczowym postaciom i wydarzeniom, które ukształtowały Wall Street
• By the Book - m.in. kilka inspirujących cytatów z Biblii
• King Arthur – Legend or Real King? - artykuł na temat Króla Artura

Conversation Matters
• Small Talk - Mała rozmowa jest kluczem do przygotowania całej gamy konwersacji
• At the Swimming Pool - Niezależnie od tego, czy ćwiczysz, czy po prostu ochładzasz, wycieczka do lokalnego basenu może być z pewnością przeżyciem towarzyskim. English Matters przedstawia przydatne zwroty.

Language
• Twisting and Turning with the Gerund
• Keep On Practising the Gerund with Us! - 25 przykładów do uzupełnienia w celu sprawdzenia samego siebie

Travel
• Tied Up in Rope Parks

Leisure
• Fear Factor: The Ultimate Entertainment - Dla tych, którzy nigdy tego nie widzieli, Fear Factor to reality show, który łączy obrzydliwe, ohydne doświadczenia z fizycznymi wyzwaniami. Jego sukces może wynikać z faktu, że jest to najlepszy możliwy format reality show, ponieważ stawia ludzi w ekstremalnych sytuacjach, bez konieczności posiadania dużego budżetu. Reality show mają reputację zarabiania na ludzkiej bezwstydności lub cierpieniu, ale jakkolwiek obrzydliwe mogą być wyzwania, celem tego programu jest wychwalanie zawodników jako prawdziwych bohaterów miejskich.
• Bumpy Ride with Margaret - m.in. trzy fakty o Margaret
• Rack Your Brain! - jak zwykle na koniec kilka zadań

Ten, jak i inne numery English Matters możecie kupić tutaj. :)
Za możliwość zapoznania się z magazynem dziękuję wydawnictwu Colorful Media.

piątek, 6 lipca 2018

THE MAGICIANS


Utalentowany młodzieniec, Quentin Coldwater, zostaje przyjęty do tajnej szkoły magii w Nowym Jorku. Jego przyjaciółkę Julię spotyka odmowa, lecz dziewczyna nie zamierza rezygnować z nauki.


Choć może opis tego serialu nie brzmi zachęcająco, to postaram się Wam udowodnić, że naprawdę warto obejrzeć ten serial. Jednakże nie uważam, że jest to najlepszy serial na świecie, w sumie ze wszystkich jakie do tej pory obejrzałam, ten wypada najsłabiej. Ale mówię Wam, to naprawdę fajny serial! Namówiłam jedną z koleżanek do obejrzenia, po dwóch odcinkach stwierdziła, że to beznadzieja... cóż, jakbym więcej nie zobaczyła, miałabym podobne zdanie do niej. Mimo wszystko warto się przemóc, jeśli lubicie gatunek fantasy. Szczerze powiedziawszy to moim zdaniem zaczyna "się dziać" dopiero od drugiego sezonu. A są tylko trzy.


Dobra, może teraz troszkę więcej o fabule, ale jakby to zrobić, żeby uniknąć spojlerów... Tak w skrócie - oprócz Quentina w szkole magii znajduje się jeszcze wiele osób, z czego kilka włącza się jako główne postaci, tworzą grupę "przyjaciół". Dlaczego w cudzysłowie? Nie do końca bym powiedziała, że są super przyjaciółmi... wiecie, wzloty i upadki, takie tam. Nie chcę zdradzać dokładnie tego, co się będzie dziać, jednak nie myślcie, że te trzy sezony kręcą się tylko i wyłącznie wokół szkoły magii, dzieje się naprawdę dużo rzeczy. Magiczne królestwo, kilkadziesiąt światów, projekcje astralne, gadające króliki, bogowie, potwory i wiele, wiele więcej. A co jeśli pewnego dnia magia zniknie? Dowiecie się, jeśli zdecydujecie się na obejrzenie tego serialu. :)


Moja ocena: 6/10

środa, 4 lipca 2018

FILMY | CZERWIEC 2018

Może Was to zdziwi, po tym jak dodawałam jakiś czas temu posty z tej serii, gdzie pisałam o kilkunastu filmach, ale w tym miesiącu obejrzałam tylko jeden film. :) Teraz bardziej oglądam seriale, więc tak wyszło. Zaś w maju nie obejrzałam w ogóle żadnego filmu. xD Ale teraz są wakacje, może się skuszę w lipcu na kilka pozycji. W każdym bądź razie ten post będzie bardzo krótki, dla jednych to dobrze, dla innych źle. :)

A więc przechodząc do tematu...
Filmem, który obejrzałam, jest Sinister.



Autor powieści kryminalnych po przeprowadzce znajduje na strychu projektor ze starymi taśmami. Oglądając materiały, odkrywa szokującą prawdę o nowym domu i jego poprzednich mieszkańcach. 

Ellison i Tracy Oswalt mają zamiar zacząć spokojne życie z dala od niedawnych, nękających ich familię, problemów.  Z pewnością powiecie, że historia prezentuje się mało oryginalnie - znowu jakaś rodzina i przeprowadzka do nowego domu, lecz to tylko pozory. Oczywiście bazuje na sprawdzonych schematach, w szczególności fani Kinga dostrzegą (zresztą nie pierwszy to już raz) motyw niespełnionego pisarza, charakterystyczny dla twórczości ów pana, który został świetnie w produkcji uchwycony. Ogólnie fabuła składa się z dwóch wzajemnie przeplatających się wątków.

Stary projektor, strych pełen tajemnic, demoniczne "superósemki", dzieciaki gadające do wyimaginowanych przyjaciół, dziwaczne rysunki na ścianach, demony ucharakteryzowane na chłopaków z zespołu Kiss, echa kroków w pustym domostwie, służby mundurowe niechętne domorosłym detektywom, brodaty profesor z gotową odpowiedzią na coraz bardziej absurdalne pytania – wszystko wyciągnięto tu z rupieciarni kina grozy. Subtelny rysunek psychologiczny bohaterów drugoplanowych to szlachetne dziedzictwo współczesnych powieści grozy – relacje Ellisona z żoną oraz z safandułowatym zastępcą szeryfa (kapitalny James Ransone) mówią o pisarzu równie dużo, co jego gwałtowne reakcje na rozgrywający się dookoła dramat. "Sinister" byłby zresztą o wiele lepszy, gdyby scenarzysta rozwinął trochę dedukcyjne umiejętności bohatera i nie ograniczył ich do korzystania z pomocy doktora Google'a oraz zapisywania fundamentalnego pytania: "kto zabił?" na samoprzylepnych karteczkach. W haśle promocyjnym nie ma tym razem wiele przesady – ciekawość faktycznie jest silniejsza niż strach.  

Moja ocena: 6/10

poniedziałek, 2 lipca 2018

OSIEMNASTKA


Nie pisałam Wam wcześniej o mojej osiemnastce, bo jakoś nie miałam kiedy, a że zaczęły się wakacje i mam teraz więcej wolnego czasu to stwierdziłam, że czemu nie. :) Była ona 01.06 i tego samego dnia odbyła się impreza. Strasznie się tym wszystkim stresowałam, że w sumie na początku sobie nie zdawałam sprawy z tego, że jestem pełnoletnia. Wstałam rano, później przyjechała do mnie kuzynka, która mnie pomalowała i uczesała... no i czekałam aż godzina rozpoczęcia imprezy wybije. Organizowałam ją na sali, nie musiałam się na szczęście martwić o jedzenie, jedynie musieliśmy z rodzicami zamówić ciasta, tort no i oczywiście ważną postacią był DJ. :) Zawsze na takich imprezach na początku jest drętwo, jednak kiedy się wszyscy rozkręcili było świetnie. Jestem bardzo zadowolona z całej imprezy, mam nadzieję, że te pięćdziesiąt parę osób, które zaprosiłam, również. :) Poza tym dostałam cudowne prezenty, za które wszystkim jeszcze raz dziękuję! Teraz na pewno mi nie zabraknie biżuterii, kosmetyków itp. :) Kiedy jeszcze nie miałam tych osiemnastu, strasznie chciałam, żeby ten dzień już nadszedł i... w końcu się doczekałam. Jednak jedyną różnicą, jaką zauważyłam, jest to, że teraz jak chcę iść ze znajomymi na jakieś piwko, to nie musi iść ta pełnoletnia osoba za wszystkich, tylko już większość może sama pójść hahaha. :D Powiem Wam, że ten czas naprawdę szybko leci. Aż chciałabym się troszkę cofnąć w czasie i zostać w wieku siedemnastu lat. Wydaje mi się, że to jest taki najlepszy wiek, kiedy już jesteśmy potencjalnie uważani za dorosłych, ale jeszcze robimy głupie rzeczy, bo po to jest właśnie ten czas w szkole średniej. :) W każdym bądź razie, jestem niesamowicie zadowolona i wspominam ten dzień z wielkim uśmiechem i smutkiem, że już po. :) Także moja osiemnastka już minęła, teraz czekam na resztę moich znajomych. :)

A wy jak wspominacie swój dzień osiągnięcia pełnoletności?
Jeśli jeszcze nie jesteście pełnoletni, jak to sobie wyobrażacie?

sobota, 30 czerwca 2018

GHOST IN THE SHELL: STAND ALONE COMPLEX


Telewizyjny serial opowiadający o przygodach Major Kusanagi i jej kolegów z oddziału do zadań specjalnych. Film opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce przed spotkaniem z Władcą Marionetek opisanym w "Ghost in the Shell".


Serial opowiada historię Major Kusanagi i jej kolegów z Sekcji 9.  Akcja toczy się w roku 2030, ludzie są w mniejszym lub większym stopniu cyborgami, każdy ma na karku poczwórny port USB, technologia jest przyszłościowa, ale wciąż w większości przypadków odróżnialna od magii. Poziom jest nierówny – jak to w serialach, jedne epizody są lepsze, inne gorsze, zazwyczaj zresztą ta ocena zależy tylko od gustu widza. Bohaterowie z jednej strony zawsze mają do powiedzenia coś tak głębokiego i filozoficznego, że woskowina w uszach się topi, a z drugiej strony w zasadzie nie mają życia osobistego, przeszłości i głębi (wyjątkiem jest gliniarz, jako jedyny mający rodzinę). Od strony technicznej – bez jakichkolwiek zarzutów.


Nie oglądam dużo anime, ale jednak coś mnie podkusiło do obejrzenia. Polubiłam ten serial. Nie jest to może jakieś arcydzieło, jednak jest przede wszystkim ciekawy. Odcinki są krótkie, dla jednych to dobrze, dla innych źle - ja należę do tej pierwszej grupy. Nie jest to serial, który nudzi. Cóż, jak już pisałam, niektóre odcinki były gorsze, jednak to tylko pojedyncze sztuki. Z reguły nie jest mi łatwo wciągnąć się w serial, tutaj też był ten problem, dopiero przy ok. piątym odcinku chciałam go dalej oglądać. I nie żałuję. Oczywiście nie jest to serial dla wszystkich, pewnie jest dużo osób, którym się on nie spodoba. Jednak ja ze swojej strony polecam. :)


Moja ocena: 8/10

poniedziałek, 25 czerwca 2018

GRA O TRON


Adaptacja sagi George'a R.R. Martina. W królestwie Westeros walka o władzę, spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym.


Wydaje mi się, że tego serialu nie muszę nikomu przedstawiać - każdy o nim słyszał. Nie spotkałam się z tym, żeby ktoś przeszedł obok niego obojętnie. Jedni go kochają, a drudzy nienawidzą. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Długi czas zastanawiałam się czy w ogóle napisać coś o tym serialu, bo jak już napisałam, każdy o jego istnieniu wie, jednak jest to jeden z moich ulubionych seriali i w końcu zdecydowałam się, żeby napisać swoje kilka słów o adaptacji sagi G. R. R. Martina. Podeszłam do niego z dystansem, po prostu nie miałam co oglądać i... przepadłam. Napisanie recenzji tego serialu to nie lada wyzwanie, w związku z tym również nie chcę, żeby mój wpis był tak traktowany - ot kilka słów z mojego punktu widzenia.


Zdecydowanie nie jest to serial "delikatny". Wymaga od widza mocnych nerwów, szczerze powiedziawszy to może zdarzyło się kilka pojedynczych odcinków bez rozlewu krwi, jednak nie jestem co do tego pewna. Poza drastycznymi scenami, nagością i ogólnie wulgarnymi dialogami (nie zawsze) w tym serialu jest coś, co naprawdę potrafi zatrzymać widza przy sobie. Kiedy myślisz sobie "to już ostatni odcinek na dziś", na sam koniec otrzymujesz odpowiedź "nic z tego", praktycznie każdy odcinek kończy się tzw. cliffhangerem.


Nie chcę odnosić się do fabuły, ponieważ nawet nie wiem jak to zrobić, żeby nic nie zdradzić. W każdym odcinku pojawiają się nowe fakty, wiele się dzieje, jest to naprawdę wciągający serial.


Stwierdziłam, że w sumie może akurat w tym okresie warto o jakimś serialu napisać, ponieważ zaczęły się wakacje i wiem sama, że akurat w końcu można na spokojnie usiąść przed laptopem i pozwolić sobie na relaks w postaci właśnie jakiegoś filmu bądź, jak w tym przypadku, serialu. Z drugiej strony, jak ktoś jest bardzo niecierpliwy (jak ja), sama nie jestem pewna czy obejrzenie teraz tego serialu jest dobrym pomysłem, ponieważ na końcowy sezon trzeba będzie poczekać aż do przyszłego roku.


Moja ocena: 8/10 (nie dam 10, ponieważ czuję obawy przed finałowym sezonem:))

sobota, 23 czerwca 2018

AVON, CARE, DELIKATNY PREPARAT OCZYSZCZAJĄCY DO TWARZY 3W1 Z WYCIĄGIEM Z RUMIANKU I OWSA


Preparat oczyszczający do twarzy 3w1 delikatnie i skutecznie usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając cerę odpowiednio nawilżoną. Dzięki zawartości wyciągu z rumianku i owsa przynosi ulgę suchej skórze twarzy.

Dzięki odpowiednio dobranym składnikom, Delikatny preparat oczyszczający do twarzy 3w1 może być stosowany przez osoby z wrażliwą cerą.

Produkt testowany dermatologicznie.
Oczyść skórę twarzy i zadbaj o odpowiedni poziom nawilżenia.

delikatny preparat oczyszczający do twarzy
usuwa makijaż i zanieczyszczenia
preparat do demakijażu, który dobrze nawilża skórę twarzy
wzbogacony wyciągiem z rumianku i owsa
idealny dla cery wrażliwej


Ma kremowo - żelową konsystencję. Kocham jego rumiankowy zapach. Nie jest to preparat dla wymagających.


Jego zaleta to niska cena. Jest bardzo przyjemny i delikatny dla skóry, nie podrażnia, zapach subtelny, nie pozostawia jakiejś tłustej warstwy na twarzy oraz bardzo łatwo się spłukuje. Konsystencję ma całkiem fajną.


Mimo zalet, o których pisałam wyżej, nie polecam tego produktu. Nie mam mocnego trądziku, od czasu do czasu może coś mi się na buzi pojawi, jednak od kiedy zaczęłam stosować ten produkt, jest to jakaś masakra. Więc co mi po produkcie, który ogólnie jest całkiem ok, jeśli zrobił mi taką krzywdę? Nie wiem czym to jest spowodowane. Używałam wiele produktów do mycia twarzy i żaden czegoś takiego mi nie zrobił. Nigdy więcej do niego nie wrócę i nie polecam go.

Moja ocena: 0/5