niedziela, 14 października 2018

SORAYA, CARE CONTROL, KREM - KURACJA PRZECIW NIEDOSKONAŁOŚCIOM


Uwolnij swoją skórę od błyszczenia i niedoskonałości. Jeżeli martwi Cię szara, błyszcząca się skóra, rozszerzone pory oraz widoczne zaskórniki i marzysz o pięknej, gładkiej, matowej cerze, możesz zaufać linii Soraya Care Control –kompleksowej pielęgnacji do skóry tłustej i mieszanej. Złuszczająca siła 5 kwasów owocowych oraz Anti-Pollution complex pozwolą Twojej skórze uwolnić się od problemów niedoskonałości. Krem-kuracja przeciw niedoskonałościom z aktywną formułą skutecznie walczy z niedoskonałościami i zapobiega powstawaniu kolejnych. Redukuje ilość zaskórników. Natychmiastowo poprawia nawilżenie skóry, sprawiając że wygląda promiennie i świeżo. Redukuje efekt świecenia skóry po przebudzeniu. Efekty regularnego stosowania: wygładzenie i nawilżenie skóry wg. 100%, redukcja ilości i widoczności zaskórników wg. 95%, poprawa kolorytu skóry wg 100%. Składniki aktywne:kwasy owocowe (glikolowy, mlekowy, cytrynowy, winowy, jabłkowy)– znane ze swojej skuteczności w kosmetyce profesjonalnej, złuszczają naskórek, redukują niedoskonałości cery, w tym zaskórniki i przebarwienia, odblokowują pory. Sprawiają że skóra staje się gładsza, odzyskuje świeży wygląd i zdrowy koloryt. Anty-Pollution Complex – chroni skórę przed zanieczyszczeniami, które mogą być dodatkową przyczyną powstawania niedoskonałości.


Opakowanie proste pod względem designu, w wygodnej tubce.  Krem ma delikatną nie za gęstą konsystencję w zielonkawym kolorze o delikatnym zapachu zielonej herbaty.  Szybko się wchłania. Faktycznie lekko matuje i delikatnie nawilża jednak na poprawę w kwestii niedoskonałości nie ma co liczyć. Sprawdzi się jako krem pielęgnacyjny i lekko nawilżający jednak nie zachwycił mnie.


Moja ocena: 3/5
Czy kupię ponownie? Nie.

wtorek, 2 października 2018

ZIAJA, OCZYSZCZANIE - LIŚCIE MANUKA, KREM MIKROZŁUSZCZAJĄCY Z KWASEM MIGDAŁOWYM NA NOC


Nawilżający krem z 3% zawartością kwasu migdałowego. Przywraca skórze równowagę i świeżość. Złuszcza i odnawia naskórek nie powodując podrażnień. Redukuje porfiryny odpowiedzialne za zmiany trądzikowe. Rozjaśnia powierzchniowe przebarwienia posłoneczne i pozapalne. Zmniejsza zaskórniki i rozszerzone pory. Nawilża, poprawia elastyczność, jędrność i sprężystość. Pozostawiaskórę świeżą o jednolitym kolorycie.
Zawiera substancje czynne głęboko oczyszczające:
- antytrądzikowo-złuszczający kwas migdałowy
- ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym
- ściągająco-łagodzący glukonian cynku.



Bardzo fajny, lekki krem na noc. Dodatkowo delikatnie złuszcza naskórek, skóra rano wygląda na świeżą, jest zmatowiona i w dotyku gładka - za co też ogromny plus. Mam również wrażenie, że moja skóra jest jędrniejsza, niż przed użyciem.


Jego konsystencja jest inna niż w typowo nocnych kremach, które są z reguły napakowane substancjami odżywczymi i nawilżającymi, przez co pozostawiają tłusty film na skórze i długo się wchłaniają. Podsumowując, jest to przyjemny krem za niewielkie pieniądze, aczkolwiek według mnie nie nadaje się do codziennego stosowania, gdyż odrobinę za słabo nawilża.


Moja ocena: 3/5
Czy kupię ponownie? Raczej nie.

niedziela, 16 września 2018

SELFIE PROJECT, SHINE LIKE A STAR, OCZYSZCZAJĄCA MASECZKA PEEL - OFF


Szczerze mówiąc kupiłam tą maseczkę ze względu na wygląd. Maseczkę zakupiłam w Rossmannie. Maska jest zamknięta w opakowaniu o pojemności 12 ml. Miałam dużą nadzieję, że po nałożeniu moja twarz pokryje się czarnym brokatem, ale niestety wyglądało bardziej jakbym sam brokat nałożyła, bo maseczka bardzo prześwituje.  Na samym początku tak daje alkoholem, że aż w oczy szczypie, ale to odparowaniu jest ok. Konsystencja jest gęsta i dzięki temu bardzo trudno się ją rozprowadza na twarzy. Konsystencja takiego gluta. Duży plus za ilość maseczki.  Na pewno maseczkę trzeba trzymać dłużej niż zaleca producent (u mnie to było około 40-50min) a i tak na policzkach był problem z zaschnięciem.  Reszta maseczki łatwo i bezboleśnie oderwana. Niestety twarz nie została oczyszczona, a wręcz pobrudzona, bo po ściągnięciu jej i umyciu twarzy to miałam na twarzy brokatowe gwiazdki. Po jej ściągnięciu nie zauważyłam nic szczególnego.


Myślę, że cała magia tych maseczek opiera się głównie na brokacie i gwiazdkach. Gdybym była chociaż odrobinę bardziej zadowolona z ich działania to z pewnością pojawiłyby się u mnie raz jeszcze. Mimo wszystko fajnie było zaspokoić swoją ciekawość w tej kwestii. :)

Moja ocena: 3/5
Czy kupię ponownie? NIE

środa, 5 września 2018

ENGLISH MATTERS NR 72/2018


Witam Was bardzo serdecznie po tej strasznie długiej przerwie. :) Zanim przejdę do dzisiejszego tematu, czuję się zobowiązana do wytłumaczenia się z mojego zniknięcia. Byłam nad naszym polskim morzem, konkretnie w Dziwnowie (myślałam, żeby napisać o tym osobny post, jednak w tym roku nie robiłam zdjęć z wyjazdu), później była u mnie kuzynka, a teraz zaczęła się jazda w klasie maturalnej, więc z góry uprzedzam, że na pewno będę tutaj rzadziej, chociaż postaram się zaglądać jak najczęściej. :) A tak poza tym, to pochwalę się Wam, że dokładnie 13.08.2018r. zdałam prawo jazdy!!! <3 Nie będę już dalej przedłużać, przejdźmy do sedna. :)

This & That - dowiemy się np. jakie jest ulubione ulubione jedzenie w Ameryce

People & Lifestyle
• 25 Reasons to Read Dickens - sama nazwa wskazuje o czym możemy przeczytać. :)
• Judging David Baldacci - artykuł o jednym z amerykańskich pisarzy, który opublikował 35 powieści dla dorosłych.
• How to Learn English with Memory Tricks -  - jak dla mnie bardzo przydatny artykuł o nauce języka angielskiego (jak już pisałam za rok matura haha)
•  Be Friends with Your Brain - wywiad ze Stellą Collins, autorką książki Neuroscience for Learning and Development

Culture
• Homeland or Homelands?
• The ‘Chunnel’ Under the Water - Dziś jest to najdłuższy na świecie tunel podmorski. Znany jako jeden z siedmiu cudów współczesnego świata, ma zaskakująco długą historię.

Conversation Matters
• At the Petrol Station - Jeśli planujesz wyjechać za granicę, prawdopodobnie będziesz musiał raz lub dwa razy zapłacić na stacji benzynowej, English Matters ułatwia sprawę przedstawiając listę przydatnych zwrotów właśnie w tej sytuacji.
• Comic Strip: Girls’ Night Out - tutaj chciałabym zwrócić uwagę tylko na świetne ilustracje :D

Language
• Mixed Conditionals - Mieszane tryby warunkowe są istotną częścią języka angielskiego, ja sama mam jeszcze z nimi trochę problem, jakoś nauczyciele nie potrafili tego przedstawić tak dobrze, jak zrobił to autor artykułu. :)

Travel
• Exploring New Orleans - ciekawy tekst, ale przede wszystkim: PRZEPIĘKNE fotografie. <3

Leisure
• From A to Z: Killer K
• Rack Your Brain

Ten, jak i inne numery English Matters możecie kupić tutaj. :)

Za możliwość zapoznania się z magazynem dziękuję wydawnictwu Colorful Media.

sobota, 11 sierpnia 2018

VENUS, OLEJEK DO CIAŁA POD PRYSZNIC


Dzisiaj chciałabym zaprosić na krótką recenzję olejku do ciała pod prysznic marki Venus.
Jeśli jesteście ciekawi jak mi się sprawdził, zachęcam do lektury. :)


Olejek do kompleksowej pielęgnacji skóry po codziennej kąpieli pod prysznicem marki Venus. Lekka formuła o intensywnym działaniu jest odpowiednia dla każdego typu skóry, szczególnie suchej i wrażliwej. Ekspresowo nawilży i odżywi skórę dzięki zawartości naturalnego oleju Monoi i witaminy E.
Nie ma właściwości myjących.


Olejek pod prysznic marki Venus kupiłam i użyłam przede wszystkim z czystej ciekawości.  Chciałam się przekonać jak ten produkt sprawdzi się w porównaniu z innymi bardzo popularnymi kosmetykami tego typu dostępnych na rynku. I cóż ciekawego mogę o nim powiedzieć.  A no w zasadzie sam produkt niczym specjalnym się nie wyróżnia - no może jedynie tym, że znika z tubki w tempie błyskawicy i po kilku użyciach już go tam praktycznie nie ma. I nie chodzi wcale o to że gdzieś w niekontrolowany sposób wycieka - on jest po prostu tak mało wydajny, że aż szok.


Producent zadedykował go skórze suchej i wrażliwej. Nawilża ale nie do końca sprawdzi się u osób z suchą skórą, które potrzebują większego nawilżenia. Ze względu na mało naturalny skład nie polecam stosować zbyt często, ale raz na jakiś czas, to czemu nie. Opakowanie ładne i wygodne. Generalnie produkt nie robi szału.  Jeśli ktoś potrzebuje szybkiego sposobu na szybkie nawilżenie przed pójściem spać to polecam, ale ja sama osobiście rozejrzę się za czymś co faktycznie nawilży i odżywi moją skórę na długi czas.


Moja ocena: 2/5

sobota, 4 sierpnia 2018

I HEART MAKEUP, CHOCOLATE ELIXIR, EYESHADOW PALETTE (PALETA 16 CIENI)


Paleta 16 ciepłych cieni, w tym matowych i metalicznych. Paleta posiada eleganckie opakowanie wzorowane na tabliczce czekolady. Paleta posiada również lusterko.


To było moje marzenie, zwłaszcza, że ostatnio dużo się słyszy o marce, że poszła w górę z jakością cieni. Dla mnie jest to największy hit makijażowy i odkrycie roku! Jest to produkt który bardzo polecam. Kolorystyka palety bardzo do mnie przemawia. Paleta jest w zupełności samowystarczalna - ma jasny, beżowy cień jak i ciemny brąz (czerni nie ma, ale przymkniemy na to oko).  Cienie łatwo się nakładają i blendują. Kolory bardzo ładnie łączą się ze soba. I róże w tej paletce są dobrze na pigmentowane, jak i pozostałe cienie do których nie mam zastrzeżeń. Cienie znajdują się w solidnym opakowaniu imitującym topiącą się czekoladę. Lekko się pylą, ale jest to minimalna ilość jak na matowe cienie.


Po jego otwarciu unosi się zapach bliższy słodkiemu kakao niż czekoladzie. W środku znajduje się foliowa wkładka z wypisanymi nazwami cieni, ale według mnie pełni ona jeszcze jedną funkcję - chroni lusterko przed zabrudzeniem, kiedy paleta jest zamknięta.  A jeśli już o lusterku mowa...  jest duże, nawet bardzo duże, przez co bez problemu może posłużyć nam przy makijażu. Aplikator jak to aplikator - nie na wiele się zda, chyba że ktoś preferuje go w makijażu.


Moja ocena: 5/5

sobota, 28 lipca 2018

ELFEN LIED


W wyniku mutacji genów powstaje istota o niezwykłych mocach. Wkrótce niezwykłe stworzenie ucieka z laboratorium.


Kilku strażników otacza wiszącą w klatce, unieruchomioną w dziwacznym kaftanie bezpieczeństwa istotę w lśniącym hełmie zakrywającym całą twarz.  Kiedy ta porusza głową, jeden z mundurowych eksploduje niczym wulkan. Ostatni strażnik krzyczy i zaczyna strzelać; ktoś obserwuje całe zajście na monitorze komputera. Tymczasem nie wszyscy pracownicy laboratorium wiedzą, że oto znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Nie imają się jej kule i nic nie jest w stanie jej zatrzymać, nawet dyrektor placówki, Kurama, który nazywa zbiega Lucy. Śledzący ją snajper celuje i strzela; kula jednak roztrzaskuje hełm i różowowłosa wpada do morza. W deszczu płatków wiśni Yuka dogania swojego kuzyna, Koutę, i razem idą na plażę. Nagle z wody wychodzi nikt inny jak bezwzględna uciekinierka z prologu.


Tak zaczyna się 13-odcinkowe anime "Elfen Lied", które powstało na podstawie mangi pod tym samym tytułem. Po pierwsze, serial jest bardzo brutalny, momentami zupełnie niepotrzebnie, bo całą historię można by opowiedzieć mniej krwawo i bez obcinania tylu kończyn. Po drugie, nie podobał mi się charadesign postaci. Po trzecie: fabuła - jak dla mnie cała historia nie trzyma się kupy. Po czwarte, ci bohaterowie nie są w ogóle przekonujący! I wreszcie po piąte, twórcy "Elfen Lied" straszliwie się powtarzają: chyba w każdym odcinku ktoś wychodzi, nie wraca długo, reszta idzie go szukać i tak w kółko, aż do znudzenia.


"Elfen Lied" to... prawdziwe anime, jeśli wierzyć stereotypom: brutalne, z dużą dawką golizny, haremem słodkich, wielkookich dziewczątek o włosach we wszystkich kolorach tęczy i pokręconą historią.


Moja ocena: 7/10