sobota, 22 kwietnia 2017

Dzień Ziemi


Dzień Ziemi lub też Międzynarodowy Dzień Ziemi to coroczne wydarzenie obchodzone w celu promowania ochrony środowiska, rozszerzania świadomości ekologicznej i życia w zgodzie z naturą.


Dzień Ziemi, znany też jako Światowy Dzień Ziemi lub Międzynarodowy Dzień Ziemi – akcje prowadzone corocznie wiosną, których celem jest promowanie postaw ekologicznych w społeczeństwie. Na obchody składa się zwykle wiele wydarzeń organizowanych przez różnorodne instytucje. 


Dzień Ziemi obchodzony jest w momencie równonocy wiosennej na półkuli północnej, czyli w dniu równonocy jesiennej na półkuli południowej. Równonoc wiosenna w starożytnych kulturach rolniczych wiązała się ze świętem rodzącego się życia. Niezależnie od wyznawanej wiary czy przynależności etnicznej, wszyscy przedstawiciele Homo sapiens dzielą między siebie tę samą planetę, która - według organizatorów Dnia Ziemi - jest naszym wspólnym dobrem. Pierwszy raz Dzień Ziemi został ogłoszony 21 marca 1970 r. przez burmistrza San Francisco, Josepha Alioto. Niezależnie od tego w 2009 roku dzień 22 kwietnia został ogłoszony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, jako Międzynarodowy Dzień Matki Ziemi. 

Dzień Ziemi w USA

W styczniu 1970 roku propagatorzy z nurtów proekologicznych postanowili nazwać organizowane 22 kwietnia akcje również Dniem Ziemi. Nelson postanowił wykorzystać aktywność studentów z okresu lat 70., aby nadać akcji nową jakość.

W latach 70. aktywność polityczna studentów budziła żywe zainteresowanie mediów. W efekcie ponad 20 milionów przedstawicieli młodzieży wzięło udział w szeregu akcji na terenie całych Stanów Zjednoczonych.

Z czasem liderzy, którzy wypromowali Dzień Ziemi, przyjęli bardziej pragmatyczne stanowisko. Krytycy współczesnego Dnia Ziemi podkreślają, że został on strywializowany, a większości współczesnych mieszkańców USA kojarzy się z 30-sekundową migawką w telewizji pokazującą dzieci szkolne zbierające śmieci lub sadzące drzewka.

Jako przykład rozmieniania idei na drobne, krytycy podawali obchody 30. rocznicy pierwszego Dnia Ziemi w roku 2000 w USA. Hayes wybrał na rzecznika akcji aktora DiCaprio. Niektórzy krytycy wytknęli urodziwemu idolowi nastolatek, że swoją męskość lubi podkreślać ogromnym samochodem terenowym, który produkuje znacznie więcej spalin, niż pojazd osobowy.


Coroczny temat i program Dnia Ziemi związany jest z ważnym dla środowiska i przyrody zagadnieniem. 

Co myślicie o tym dniu?

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Tim Pegler - "Był sobie Ned"


Autor: Tim Pegler
Tytuł: Był sobie Ned
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 206











"Optymistyczna w wymowie powieść o dwojgu wrażliwych nastolatkach, stawiających czoło brutalnemu życiu, napisana w formie ich pamiętników. Ned ma siedemnaście lat, jest niezwykle inteligentnym chłopcem, ale nie odzywa się i tłumi emocje. Rok młodsza Erin pochodzi z trudnej rodziny i przeżyła już aż za wiele. Straszne wydarzenie sprawi, że oboje popadną w kłopoty i będą mogli liczyć tylko na siebie nawzajem. Lecz wielka przyjaźń, przeradzająca się w miłość, potrafi przenosić góry, dać wielką siłę i pokonać strach..."

Lektura jest cienka. Krótka, treściwa z przekazem. Przeczytałam ją za jednym razem. Historia dwojga młodych ludzi, którzy muszą sobie poradzić w brutalnym świecie. Książka ucząca tolerancji, z mądrym przekazem. Każdy z nas jest wartościowy i tylko głupcy oceniają się po pozorach nie próbując poznać swoich zalet. Obrzydliwie okazała brutalność naszego świata, niegościnność dla takich osób jak Ned. Poruszająca i niezwykła historia. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć.  Pegler spisał się na medal. Jedna z pierwszych książek, która dała mi do myślenia, która skłoniła do innego patrzenia na świat. Naprawdę zrobiła na mnie wrażenie. Polecam.

Moja ocena: 6/10

sobota, 25 marca 2017

Avon Cherish


"Pozwól rozkwitnąć swojej kobiecości wraz z delikatnym aromatem kwiatów wiśni, szlachetnością piżma i ciepłem kremowych nut drzewnych."

Kategoria: kwiatowo - owocowo - drzewna

Nuty zapachowe: kwiaty wiśni, piżmo, kremowe drewno sandałowe.



Perfumy mają przepiękny zapach, który jest dość intensywny. Myślę, że można takie perfumy zakupić, żeby co jakiś czas sprawić sobie trochę przyjemności i umilić życie takim lekkim kwiatowym akcentem. Bardzo miły i radosny zapach. Nie czuję w nim wiśni i to ani trochę, ale piżma też nie, więc kompozycja musi być udana, skoro nie jest taka oczywista i powtarzalna. Baza z drzewa sandałowego dodaje lekko orientalnego aromatu. Urzekł mnie od razu jak go poczułam, jak na Avon całkiem fajny zapach. Nie ma w nim nic mdlącego, ani kontrowersyjnego. Kiedy już do nich przywykłam zauważyłam, że zapach szybko się ulatnia i praktycznie go nie czuć.Zapach nie utrzymuje się na skórze zbyt dobrze, kilka godzin i rozpływa się w powietrzu. Gdybym dostała ten zapach w prezencie nie obraziłabym się. W sumie fajny na wiosnę i lato. 

Moja ocena: 3/5

sobota, 18 marca 2017

#1 Filmy


Doszłam do wniosku, że zrezygnuję z dodawanie podsumowań co miesiąc, bo jak może niektórzy z was zauważyli, ostatnie takie pojawiło się na koniec listopada. Zaś doszłam do wniosku, że od czasu do czasu, będę dodawać tutaj moje krótkie oceny dziesięciu filmów, które obejrzałam w ostatnim czasie. :)

1. Pan życia i śmierci - Jurij Orłow, będąc świadkiem morderstwa, zostaje handlarzem bronią. Prowadząc swoją działalność, nieustannie ucieka przed agentem Interpolu, Jackiem Valentinem.
Krok po kroku wprowadzani jesteśmy w tajniki trudnego i męczącego fachu jakim jest handel bronią. Celem zobrazowania świata, w którym prowadzi swoje interesy Orłow, twórcy filmu odtworzyli wojenną scenerię dbając nawet o tak niewielkie detale jak łuski po nabojach skrzętnie pokrywające miejsca walk. Nie jest to mój ulubiony gatunek, jeśli chodzi o filmy, niemniej jednak jest on ciekawy i godny polecenia fanom takiej tematyki.
Moja ocena: 7/10

2. Życie Pi - Podczas morskiej podróży z Indii do Kanady tonie statek. Nastoletniemu Pi udaje się przetrwać na niewielkiej łodzi.
Przez długi czas chciałam obejrzeć ten film i kiedy wreszcie się zdecydowałam - lekko się zawiodłam. Wokół tego filmu, jak i książki, był swego czasu wielki szum i jeśli mam być szczera, nie wiem dlaczego. Owszem, wzruszyłam się, jednak nie należę do osób, które wylewają hektolitry łez podczas seansu, ale nie mogę też karać filmu za to. :)
Moja ocena: 7/10

3. Brzydka Prawda - Chcąc udowodnić swoje szowinistyczne teorie, Mike namawia Abby, aby z nowym chłopakiem postępowała według jego porad. 
Zdesperowana Abby korzysta z pomocy Mike'a i słucha go pilnie przez całe ranki, ponieważ chce poderwać przystojnego lekarza. Oczywiście jest to komedia romantyczna, więc chyba nie jest ciężko przewidzieć jak ta historia się potoczy. Mimo swojej przewidywalności, bardzo fajny film do obejrzenia w nudny wieczór.
Moja ocena: 7/10

4. Straszny Film - Grupa przygłupich nastolatków musi uciekać przed seryjnym mordercą.
5. Straszny Film 2 - Grupa nastolatków zostaje zwabiona i zamknięta w nawiedzonym domu.
Tych dwóch filmów raczej nie muszę nikomu przedstawiać, bo nawet jeśli ktoś nie oglądał, to najprawdopodobniej kojarzy, więc wszyscy wiemy, że szału nie ma. Oglądałam je już kilka razy, ostatnio z koleżanką, żeby się pośmiać. I wydaje mi się, że w sumie o to chodzi. Po to są takie głupie filmy, żeby przy nich śmiać. Nie byłam na etapie śmiechu, w którym ciężko mi złapać oddech, jednak nie narzekam. Części jest 5, o ile się nie mylę, więc musiały przynosić gigantyczne dochody, jeśli twórcy chcieli dalej je tworzyć. :)
Moja ocena: 6/10
 

6. Naznaczony - Po upadku z drabiny chłopiec traci przytomność. Będąc w śpiączce, wchodzi do świata umarłych.
Typowy horror, który nie wyróżnia się tak naprawdę niczym specjalnym, jednak ma w sobie to "coś". Nie wiem naprawdę co mogę więcej o nim powiedzieć. Jestem fanką horrorów, więc ciężko, żeby mi jakiś nie przypadł do gustu.
Moja ocena: 6/10

7. Pakt Milczenia - Czterech młodych mężczyzn pochodzących z rodu czarownic stawia czoła piątemu potomkowi, aby zachować swoją tajemnicę.
Trzeba przyznać, że pomysł na film był genialny, ale nie został w pełni wykorzystany. Twórcy nasuwają nam więcej pytań niż odpowiedzi, lecz w miarę rozwoju akcji za szybko dowiadujemy się kto jest głównym przeciwnikiem naszych protagonistów, zaś wyjaśnienie całego konfliktu pada mniej więcej w połowie produkcji. Szkoda, że scenarzyści nie zechcieli potrzymać nas w niepewności do samego końca, zapewne dzięki temu obraz byłby jeszcze lepszy, zaś napięcie nie opuszczałoby nas ani na sekundę. 
Moja ocena: 6/10

8. Koralina i tajemnicze drzwi - Dziewczynka znajduje w swoim domu ukryte drzwi. Prowadzą one do innego świata, gdzie wszystko wydaje się ciekawe i kolorowe. 
Małoletnia bohaterka przechodzi właśnie "ciche dni" z zapracowanymi rodzicami, więc perspektywa przeżycia przygody w alternatywnej rzeczywistości jest dla niej całkiem atrakcyjna. Gatunek filmu określony jest jako "animacja, familijny, fantasy" jednak ja bym określiła go mianem takiego... lekkiego horroru. Uwielbiam animacje tego typu, które nie są przesłodzone, są wciągające, momentami straszne... kompletnie mój klimat.
Moja ocena: 7/10

9. Ruchomy zamek Hauru - Sophie, zmieniona przez czarownicę w staruszkę, trafia do dziwnego zamku należącego do czarodzieja Hauru. Spotkany w nim demon składa jej pewną propozycję.
Film opowiada historię Sofie, pospolitej dziewczyny, która wplątana zostaje w niezwykłą intrygę. Sofie, chcąc znaleźć lek na swoją klątwę, opuszcza po kryjomu dom, a my wraz z nią wyruszamy w podróż po świecie usłanym symboliką. Największą zaletą filmu jest ogromny świat, wykreowany z niezwykłą precyzją przez reżysera, okraszony zachwycają stroną wizualną.
Moja ocena: 8/10

10. Wielka Szóstka - Młody geniusz Hiro Hamada wraz ze swoim robotem Baymaxem zostaje uwikłany w plan zniszczenia miasta San Fransokyo. 
Akcja filmu rozgrywa się w San Fransokyo, fikcyjnym mieście będącym – zgodnie z nazwą – futurystycznym połączeniem San Francisco i Tokio: Golden Gate Bridge prowadzi tu do miasta pełnego stromych wzgórz, neonów i wieżowców otoczonych drzewami kwitnącej wiśni. Na początku chłopak rozmienia talent na drobne, biorąc udział w nielegalnych walkach robotów, ale wkrótce okaże się, że aspołeczny nerd może wykorzystać swoje umiejętności dla dobra ogółu. Jak dla mnie ta animacja jest kompletnym hitem, ma: energię, humor, świeżość i bohaterów, za których trzyma się kciuki.
Moja ocena: 7/10

piątek, 3 marca 2017

Instagramowy mix

Obawiam się, że nie dam rady póki co być częściej na blogu. Jednak obiecuję, że nie zrezygnuję całkowicie z blogowania. Proszę jedynie o wyrozumiałość. Posty nie zawsze będą doskonale dopracowane, bo nie mam na to czasu, ale jednak lubię tutaj pisać i smutno mi się robi, kiedy widzę, że przez tak długi czas się tutaj nie odzywałam. Dzisiaj nie przygotowałam niczego specjalnego. Chciałam Wam pokazać mały mix moich zdjęć z instagrama, a przy okazji powiedzieć co u mnie... Właściwie nie przeżywam niczego spektakularnego ani ciekawego. Całymi dniami i nocami się uczę, żeby wreszcie poprawić te tragiczne oceny, które zdążyłam sobie nazbierać. Przyszły tydzień zapowiada się jeszcze gorzej, bo nie widzę, żebym miała choć chwilę na odpoczynek, a co dopiero na włączenie laptopa lub nawet sprawdzenie snapów znajomych. Ten miesiąc zapowiada się bardzo intensywnie, w przeciwieństwie od lutego. Na szczęście robi się już cieplej i przede wszystkim szybciej robi się jasno, więc idąc na przystanek od razu zyskuję taką pozytywną energię, ponieważ słoneczko mi świeci i jest bardzo przyjemnie. Nie mogę się doczekać tego dnia, w którym całkowicie zrezygnuję z założenia kurtki. Ta zima mnie wykończyła, jak nigdy wcześniej.

Mam już w głowie kilka pomysłów na posty, ale z wielką chęcią wysłucham również Waszych propozycji. O czym najbardziej lubicie czytać?

Zapraszam na mały mix moich zdjęć z Instagrama. :)

















sobota, 18 lutego 2017

Od dziś - już nic nie muszę!


Wiele osób uważa, że wszystko co robimy, praca, szkoła etc. to tylko i wyłącznie nasz obowiązek, że całe nasze życie składa się z masy obowiązków. A gdzie znajdujemy czas na przyjemności, na robienie tego, na co mamy ochotę w danym momencie? No właśnie... Ja uważam, że każdy z nas jest w stanie połączyć te dwie części - przyjemne z pożytecznym. Wiem, że nie jest to łatwe. Duża część ludzi nie jest zadowolona ze swojej pracy, ale mówią sobie, że tylko w ten sposób mogą zarobić ładne pieniądze. Ale czy na pewno? Nie zamierzam tutaj brzmieć jak jakiś ekspert i mówić Wam co macie robić, bo równie dobrze możecie pomyśleć, że jestem jeszcze za młoda, żeby mówić o takich rzeczach. Jeśli chodzi o moje "plany" na przyszłość, tak naprawdę ciężko mi w tym momencie dokładnie powiedzieć gdzie chcę studiować i gdzie potem pracować. Jednak jestem już lekko ukierunkowana, ponieważ chodzę do liceum, co prawda do pierwszej klasy, ale mam już wybrane przedmioty na rozszerzenie, które będę zaczynać od drugiej klasy. Chodzę do klasy matematyczno - językowej, więc moimi rozszerzeniami są: matematyka, j. angielski i geografia (do wyboru miałam też fizykę). Oprócz tego chcę zdawać maturę rozszerzoną z j. polskiego, ale do tego będę się już przygotowywać we własnym zakresie. Więc co ja chcę robić po liceum? Zastanawiałam się nad czymś na pograniczu turystyki, a filologii angielskiej. Pomyślałam sobie, że całkiem fajnym rozwiązaniem tego byłoby np. oprowadzanie grup anglojęzycznych. Jednak jeśli nie to, to np. mogłabym wybrać sobie translatorykę jako specjalizację. Wiem, że na moim rozszerzeniu będę jednak najbardziej wałkować tą matematykę, jednak nie uważam się typowo za ścisłowca i np. na politechnice nie czułabym się spełniona, mimo tego, że nie jestem z tego przedmiotu najgorsza. Jednak jestem jeszcze młoda i mam na to czas.

A jak jest z Wami? Wasza praca Was uszczęśliwia?


Korzystając z okazji, chciałabym zaprosić Was do skorzystania z KODÓW RABATOWYCH AVON. Sama często kupuję kosmetyki z Avon i jeśli byście chcieli, mogłabym zająć się zrecenzowaniem kilku z nich. :)



PS. Słyszeliście o tym, że mamy nowy kontynent?! Zelandię!

poniedziałek, 13 lutego 2017

Walentynki


Wiem, że bardzo długo mnie nie było. Ogólnie ostatnio jest mnie coraz mniej, ponieważ poświęcam swoją każdą wolną chwilę na naukę. Teraz mam ferie, więc może trochę odsapnę. Jednak nie mogę obiecać, że na blogu będzie mnie więcej, bo już mam zaplanowane spotkania ze znajomymi etc., jednak będę na pewno częściej na Waszych blogach. :)


Dzisiaj krótko powiem o 14 lutego, tzw. Walentynkach. :) Uważam, że nie jest to święto tylko i wyłącznie dla par. To świetny dzień, żeby pokazać miłość swoim wszystkim najbliższym: rodzicom, rodzeństwu, dziadkom, przyjaciołom, wszystkim! Dlatego też nie rozumiem singli, którzy mówią, że w ten dzień nigdzie nie wychodzą i nawet nie mogą patrzeć na jakiekolwiek rzeczy związane z Walentynkami, że ich mdli na samą myśl, bla, bla, bla. Ja też jestem singielką i co z tego? To nie znaczy, że w ten jeden dzień w roku mam być wściekła na cały świat, bo większość moich znajomych jest w związkach i rezerwują sobie ten dzień dla swoich partnerów.


Sama za bardzo nie celebruję tego święta, bo też z jednej strony nie przemawia do mnie inicjatywa okazywania swoich uczuć przez jeden dzień w roku. Jednak każdy ma na ten temat swoje własne zdanie. Mnie pewnie rodzice namówią, żebym gdzieś z nimi pojechała, a potem zasiądę do oglądania jakiegoś serialu, ot, nic nowego.


Każdy z nas obchodzi te 24h jak chce, a ja pragnę złożyć Wam proste życzenia z okazji jutrzejszego dnia. Dużo miłości, miłości, miłości i szczęścia oraz radości! :) I żeby 14 lutego nie był jedynym dniem w roku, w którym okazujecie sobie miłość z najbliższymi, żeby całe Wasze życie było wypełnione miłością. :)