sobota, 25 marca 2017

Avon Cherish


"Pozwól rozkwitnąć swojej kobiecości wraz z delikatnym aromatem kwiatów wiśni, szlachetnością piżma i ciepłem kremowych nut drzewnych."

Kategoria: kwiatowo - owocowo - drzewna

Nuty zapachowe: kwiaty wiśni, piżmo, kremowe drewno sandałowe.



Perfumy mają przepiękny zapach, który jest dość intensywny. Myślę, że można takie perfumy zakupić, żeby co jakiś czas sprawić sobie trochę przyjemności i umilić życie takim lekkim kwiatowym akcentem. Bardzo miły i radosny zapach. Nie czuję w nim wiśni i to ani trochę, ale piżma też nie, więc kompozycja musi być udana, skoro nie jest taka oczywista i powtarzalna. Baza z drzewa sandałowego dodaje lekko orientalnego aromatu. Urzekł mnie od razu jak go poczułam, jak na Avon całkiem fajny zapach. Nie ma w nim nic mdlącego, ani kontrowersyjnego. Kiedy już do nich przywykłam zauważyłam, że zapach szybko się ulatnia i praktycznie go nie czuć.Zapach nie utrzymuje się na skórze zbyt dobrze, kilka godzin i rozpływa się w powietrzu. Gdybym dostała ten zapach w prezencie nie obraziłabym się. W sumie fajny na wiosnę i lato. 

Moja ocena: 3/5

sobota, 18 marca 2017

#1 Filmy


Doszłam do wniosku, że zrezygnuję z dodawanie podsumowań co miesiąc, bo jak może niektórzy z was zauważyli, ostatnie takie pojawiło się na koniec listopada. Zaś doszłam do wniosku, że od czasu do czasu, będę dodawać tutaj moje krótkie oceny dziesięciu filmów, które obejrzałam w ostatnim czasie. :)

1. Pan życia i śmierci - Jurij Orłow, będąc świadkiem morderstwa, zostaje handlarzem bronią. Prowadząc swoją działalność, nieustannie ucieka przed agentem Interpolu, Jackiem Valentinem.
Krok po kroku wprowadzani jesteśmy w tajniki trudnego i męczącego fachu jakim jest handel bronią. Celem zobrazowania świata, w którym prowadzi swoje interesy Orłow, twórcy filmu odtworzyli wojenną scenerię dbając nawet o tak niewielkie detale jak łuski po nabojach skrzętnie pokrywające miejsca walk. Nie jest to mój ulubiony gatunek, jeśli chodzi o filmy, niemniej jednak jest on ciekawy i godny polecenia fanom takiej tematyki.
Moja ocena: 7/10

2. Życie Pi - Podczas morskiej podróży z Indii do Kanady tonie statek. Nastoletniemu Pi udaje się przetrwać na niewielkiej łodzi.
Przez długi czas chciałam obejrzeć ten film i kiedy wreszcie się zdecydowałam - lekko się zawiodłam. Wokół tego filmu, jak i książki, był swego czasu wielki szum i jeśli mam być szczera, nie wiem dlaczego. Owszem, wzruszyłam się, jednak nie należę do osób, które wylewają hektolitry łez podczas seansu, ale nie mogę też karać filmu za to. :)
Moja ocena: 7/10

3. Brzydka Prawda - Chcąc udowodnić swoje szowinistyczne teorie, Mike namawia Abby, aby z nowym chłopakiem postępowała według jego porad. 
Zdesperowana Abby korzysta z pomocy Mike'a i słucha go pilnie przez całe ranki, ponieważ chce poderwać przystojnego lekarza. Oczywiście jest to komedia romantyczna, więc chyba nie jest ciężko przewidzieć jak ta historia się potoczy. Mimo swojej przewidywalności, bardzo fajny film do obejrzenia w nudny wieczór.
Moja ocena: 7/10

4. Straszny Film - Grupa przygłupich nastolatków musi uciekać przed seryjnym mordercą.
5. Straszny Film 2 - Grupa nastolatków zostaje zwabiona i zamknięta w nawiedzonym domu.
Tych dwóch filmów raczej nie muszę nikomu przedstawiać, bo nawet jeśli ktoś nie oglądał, to najprawdopodobniej kojarzy, więc wszyscy wiemy, że szału nie ma. Oglądałam je już kilka razy, ostatnio z koleżanką, żeby się pośmiać. I wydaje mi się, że w sumie o to chodzi. Po to są takie głupie filmy, żeby przy nich śmiać. Nie byłam na etapie śmiechu, w którym ciężko mi złapać oddech, jednak nie narzekam. Części jest 5, o ile się nie mylę, więc musiały przynosić gigantyczne dochody, jeśli twórcy chcieli dalej je tworzyć. :)
Moja ocena: 6/10
 

6. Naznaczony - Po upadku z drabiny chłopiec traci przytomność. Będąc w śpiączce, wchodzi do świata umarłych.
Typowy horror, który nie wyróżnia się tak naprawdę niczym specjalnym, jednak ma w sobie to "coś". Nie wiem naprawdę co mogę więcej o nim powiedzieć. Jestem fanką horrorów, więc ciężko, żeby mi jakiś nie przypadł do gustu.
Moja ocena: 6/10

7. Pakt Milczenia - Czterech młodych mężczyzn pochodzących z rodu czarownic stawia czoła piątemu potomkowi, aby zachować swoją tajemnicę.
Trzeba przyznać, że pomysł na film był genialny, ale nie został w pełni wykorzystany. Twórcy nasuwają nam więcej pytań niż odpowiedzi, lecz w miarę rozwoju akcji za szybko dowiadujemy się kto jest głównym przeciwnikiem naszych protagonistów, zaś wyjaśnienie całego konfliktu pada mniej więcej w połowie produkcji. Szkoda, że scenarzyści nie zechcieli potrzymać nas w niepewności do samego końca, zapewne dzięki temu obraz byłby jeszcze lepszy, zaś napięcie nie opuszczałoby nas ani na sekundę. 
Moja ocena: 6/10

8. Koralina i tajemnicze drzwi - Dziewczynka znajduje w swoim domu ukryte drzwi. Prowadzą one do innego świata, gdzie wszystko wydaje się ciekawe i kolorowe. 
Małoletnia bohaterka przechodzi właśnie "ciche dni" z zapracowanymi rodzicami, więc perspektywa przeżycia przygody w alternatywnej rzeczywistości jest dla niej całkiem atrakcyjna. Gatunek filmu określony jest jako "animacja, familijny, fantasy" jednak ja bym określiła go mianem takiego... lekkiego horroru. Uwielbiam animacje tego typu, które nie są przesłodzone, są wciągające, momentami straszne... kompletnie mój klimat.
Moja ocena: 7/10

9. Ruchomy zamek Hauru - Sophie, zmieniona przez czarownicę w staruszkę, trafia do dziwnego zamku należącego do czarodzieja Hauru. Spotkany w nim demon składa jej pewną propozycję.
Film opowiada historię Sofie, pospolitej dziewczyny, która wplątana zostaje w niezwykłą intrygę. Sofie, chcąc znaleźć lek na swoją klątwę, opuszcza po kryjomu dom, a my wraz z nią wyruszamy w podróż po świecie usłanym symboliką. Największą zaletą filmu jest ogromny świat, wykreowany z niezwykłą precyzją przez reżysera, okraszony zachwycają stroną wizualną.
Moja ocena: 8/10

10. Wielka Szóstka - Młody geniusz Hiro Hamada wraz ze swoim robotem Baymaxem zostaje uwikłany w plan zniszczenia miasta San Fransokyo. 
Akcja filmu rozgrywa się w San Fransokyo, fikcyjnym mieście będącym – zgodnie z nazwą – futurystycznym połączeniem San Francisco i Tokio: Golden Gate Bridge prowadzi tu do miasta pełnego stromych wzgórz, neonów i wieżowców otoczonych drzewami kwitnącej wiśni. Na początku chłopak rozmienia talent na drobne, biorąc udział w nielegalnych walkach robotów, ale wkrótce okaże się, że aspołeczny nerd może wykorzystać swoje umiejętności dla dobra ogółu. Jak dla mnie ta animacja jest kompletnym hitem, ma: energię, humor, świeżość i bohaterów, za których trzyma się kciuki.
Moja ocena: 7/10

piątek, 3 marca 2017

Instagramowy mix

Obawiam się, że nie dam rady póki co być częściej na blogu. Jednak obiecuję, że nie zrezygnuję całkowicie z blogowania. Proszę jedynie o wyrozumiałość. Posty nie zawsze będą doskonale dopracowane, bo nie mam na to czasu, ale jednak lubię tutaj pisać i smutno mi się robi, kiedy widzę, że przez tak długi czas się tutaj nie odzywałam. Dzisiaj nie przygotowałam niczego specjalnego. Chciałam Wam pokazać mały mix moich zdjęć z instagrama, a przy okazji powiedzieć co u mnie... Właściwie nie przeżywam niczego spektakularnego ani ciekawego. Całymi dniami i nocami się uczę, żeby wreszcie poprawić te tragiczne oceny, które zdążyłam sobie nazbierać. Przyszły tydzień zapowiada się jeszcze gorzej, bo nie widzę, żebym miała choć chwilę na odpoczynek, a co dopiero na włączenie laptopa lub nawet sprawdzenie snapów znajomych. Ten miesiąc zapowiada się bardzo intensywnie, w przeciwieństwie od lutego. Na szczęście robi się już cieplej i przede wszystkim szybciej robi się jasno, więc idąc na przystanek od razu zyskuję taką pozytywną energię, ponieważ słoneczko mi świeci i jest bardzo przyjemnie. Nie mogę się doczekać tego dnia, w którym całkowicie zrezygnuję z założenia kurtki. Ta zima mnie wykończyła, jak nigdy wcześniej.

Mam już w głowie kilka pomysłów na posty, ale z wielką chęcią wysłucham również Waszych propozycji. O czym najbardziej lubicie czytać?

Zapraszam na mały mix moich zdjęć z Instagrama. :)